Zgłoszenie do agencji przegrywa najczęściej nie z powodu wyglądu, tylko dlatego, że zawiera nie to, o co proszono. Przychodzą wyretuszowane portrety w ciemnym świetle, zdjęcia z wesela, selfie z filtrem. Agencja potrzebuje czegoś zupełnie innego i potrzebuje tego w jednej wiadomości.
Po co agencji surowe zdjęcia
Osoba czytająca zgłoszenia odpowiada na pytanie „czy mogę pokazać tę osobę klientowi". Żeby to ocenić, musi zobaczyć proporcje, skórę, twarz bez makijażu i to, jak wyglądasz w świetle zastanym. Każdy element, który to zasłania, utrudnia decyzję, a wątpliwość zawsze idzie na niekorzyść zgłoszenia.
Stąd bierze się pozorna sprzeczność, która myli wszystkich na początku: agencja nie chce twoich najlepszych zdjęć, chce twoich najuczciwszych. Ładne portfolio przyda się później, w rozmowie z produkcją. Na etapie naboru jest wręcz przeszkodą.
Pięć kadrów, które trzeba mieć
Ten zestaw jest w całej branży niemal identyczny i agencje rzadko proszą o coś poza nim.
- Twarz na wprost. Cała głowa w kadrze, wzrok w obiektyw, neutralny wyraz twarzy, włosy odgarnięte za ramiona.
- Twarz z profilu. Obrót o ćwierć obrotu, ten sam neutralny wyraz. Pokazuje linię nosa i szczęki.
- Cała sylwetka z przodu. Ręce swobodnie przy ciele, stopy razem, cała postać w kadrze razem z butami albo bosymi stopami.
- Cała sylwetka z boku i z tyłu. Dwa kadry, ta sama postawa. Pokazują sylwetkę, której nie widać od przodu.
- Uśmiech. Jeden kadr twarzy z naturalnym uśmiechem, bo połowa zleceń reklamowych właśnie tego szuka.
Jeśli masz tatuaże, blizny albo kolczyki, dodaj jeden kadr, na którym widać je wyraźnie. To nie jest wada, tylko informacja produkcyjna: przy części zleceń trzeba je zakryć i ktoś musi wiedzieć, ile to zajmie.
Jak je zrobić technicznie
- Światło dzienne, twarzą do okna. Nie pod oknem, nie tyłem do niego. Lampa sufitowa daje cienie pod oczami i nierówny kolor.
- Gładka, jasna ściana za plecami. Bez mebli, bez kwiatów, bez rozwieszonego prania. Tło ma nie odciągać uwagi.
- Aparat na wysokości klatki piersiowej. Telefon trzymany przez kogoś innego albo oparty o coś stabilnego, z samowyzwalaczem. Zdjęcie z góry zniekształca proporcje.
- Obcisłe, proste ubranie. Dżinsy i top, legginsy i koszulka, jednolity kolor. Sylwetka ma być widoczna, więc luźna bluza przekreśla cały kadr.
- Włosy rozpuszczone i odgarnięte z twarzy. Bez upięcia, bez prostowania na okoliczność zdjęcia.
- Zero makijażu i zero obróbki. Żadnego filtra, żadnego wygładzania, żadnego kadrowania do kwadratu.
- Pionowy kadr, pełna rozdzielczość. Zdjęcia przesyłane komunikatorem tracą jakość, więc do agencji wysyła się pliki mailem albo linkiem.
Na polaroidach się nie pozuje. To jedyny rodzaj zdjęć w tej pracy, przy którym wszystko z poradnika o tym, jak pozować do zdjęć, trzeba świadomie odłożyć na bok.
Sześć błędów, które widać od razu
| Błąd | Dlaczego szkodzi |
|---|---|
| Makijaż, choćby lekki | zasłania dokładnie to, co agencja chce zobaczyć |
| Filtr albo wygładzanie skóry | podważa wiarygodność całego zestawu |
| Zdjęcie od pasa w górę zamiast całej sylwetki | bez proporcji nie da się podjąć decyzji |
| Ciemne wnętrze, sztuczne światło | kolor skóry i rysy stają się nieczytelne |
| Luźne ubranie | ukrywa sylwetkę, więc kadr nic nie wnosi |
| Zdjęcia sprzed roku | agencja umawia się na osobę, która przychodzi inna |
Sedcard, compcard i czym się różni od polaroidów
Sedcard, zapisywany też jako setcard albo compcard, to karta, którą agencja wysyła klientowi, gdy proponuje konkretną osobę do zlecenia. Zawiera kilka wybranych zdjęć z portfolio, imię albo pseudonim oraz komplet wymiarów. Historycznie była drukowana w formacie zbliżonym do pocztówki, dziś jest przede wszystkim plikiem.
| Polaroidy | Sedcard | |
|---|---|---|
| Do czego służy | zgłoszenie do agencji | propozycja wysyłana klientowi |
| Kto go robi | osoba zgłaszająca się, telefonem | agencja, z gotowego portfolio |
| Rodzaj zdjęć | surowe, bez makijażu | wybrane najlepsze kadry z sesji |
| Wymiary | w treści wiadomości | wydrukowane na karcie |
| Kiedy powstaje | na samym początku | po podpisaniu umowy z agencją |
Wniosek praktyczny: sedcard nie jest czymś, co przygotowuje się przed zgłoszeniem. Osoba, która proponuje ci odpłatne wykonanie sedcardu, zanim jakakolwiek agencja cię przyjęła, sprzedaje przedmiot bez zastosowania.
Te same informacje, które agencja składa na sedcardzie, trzyma karta profilu w katalogu: zdjęcia, wzrost, obwody, rozmiar odzieży i buta, kolor włosów i oczu, miasto, typy pracy. Różnica jest taka, że kartę profilu prowadzisz sama i aktualizujesz jednym wejściem, a wysyłasz jako adres, nie jako plik.
Treść zgłoszenia
Krótka wiadomość działa lepiej niż długa. Sześć rzeczy wystarczy:
- Imię i wiek. Przy osobie niepełnoletniej zgłoszenie wysyła opiekun i pisze to wprost.
- Miasto i zasięg dojazdu. „Kraków, mogę dojeżdżać do Warszawy" jest konkretną informacją, „cała Polska" nie jest.
- Wymiary. Wzrost, obwody biustu, talii i bioder, rozmiar odzieży i buta. Jak je mierzyć, opisaliśmy na stronie o wymiarach modelki.
- Doświadczenie w jednym zdaniu albo informacja, że go nie ma.
- Link do profilu albo zdjęć. Jeden adres zamiast załączników, które komunikatory kompresują.
- Kontakt. Numer telefonu i adres, na który realnie zaglądasz.
Bez opowieści o marzeniach z dzieciństwa, bez zapewnień o determinacji i bez zwrotu „Szanowni Państwo" na pół akapitu. Osoba po drugiej stronie przegląda dziesiątki takich wiadomości dziennie i szuka w nich sześciu rzeczy z listy wyżej.
Czego nie wysyłać nigdy
- Skanu dowodu, paszportu ani legitymacji. Na etapie zgłoszenia nie jest potrzebny żaden dokument tożsamości.
- Zdjęć w bieliźnie ani aktów. Sylwetkę widać w obcisłym ubraniu. Prośba o coś więcej przy naborze jest sygnałem ostrzegawczym, nie standardem.
- Numeru PESEL i adresu zamieszkania. Te dane podaje się dopiero przy umowie.
- Pieniędzy. Agencja zarabia na prowizji od twoich zleceń. Opłata za wpis do bazy, za rozpatrzenie zgłoszenia albo za obowiązkową sesję u wskazanego fotografa to sprzedaż usługi, nie nabór. Kryteria oceny agencji zebraliśmy na stronie o wybieraniu agencji modelingowej.
- Zdjęć cudzego autorstwa bez zgody. Zdjęcia z sesji, na których użycie fotograf się nie zgodził, nie są twoje do wysyłania.
Gdy zgłoszenie jest gotowe, warto mieć je w formie, która nie rozsypie się przy trzeciej wysyłce. Temu służy profil: raz uzupełnione pola, jeden link i zdjęcia, które nie tracą jakości po drodze. Kolejny krok, czyli to, co dzieje się po odpowiedzi agencji, opisaliśmy na stronie o castingu na modelkę.
Pytania i odpowiedzi
Czy polaroidy trzeba robić aparatem Polaroid?
Nie. Nazwa została z czasów, gdy agencje robiły takie zdjęcia natychmiastowym aparatem na castingu. Dziś polaroid oznacza po prostu surowe zdjęcie telefonem, bez makijażu, bez obróbki i bez pozowania. Aparat natychmiastowy dałby gorszy efekt, bo jego zdjęcia są małe i mało czytelne.
Czym różni się sedcard od compcard?
Niczym. To dwie nazwy tego samego: jednej karty z kilkoma zdjęciami i kompletem wymiarów, którą agencja wysyła klientowi. Po polsku spotyka się też zapis setcard. Historycznie composite card skróciło się do compcard, a stamtąd, przez wymowę, do sedcard.
Czy do zgłoszenia potrzebna jest profesjonalna sesja?
Nie i większość agencji wprost prosi, żeby jej nie przysyłać. Zdjęcia po mocnej obróbce utrudniają ocenę tego, co agencję interesuje: proporcji, skóry, twarzy bez makijażu. Jeśli ktoś twierdzi, że bez płatnej sesji nie rozpatrzy zgłoszenia, sprzedaje usługę fotograficzną, a nie prowadzi naboru.
Ile mam czekać na odpowiedź?
Od kilku dni do kilku tygodni, a często odpowiedź nie przychodzi w ogóle. Brak odpowiedzi w tej branży nie jest niegrzecznością, tylko skalą: duża agencja dostaje setki zgłoszeń miesięcznie. Jedno przypomnienie po dwóch tygodniach jest w porządku. Drugie już nie.
Czy mogę wysłać zgłoszenie do kilku agencji naraz?
Tak i tak się to robi. Wyłączność zaczyna obowiązywać dopiero po podpisaniu umowy, a nie na etapie zgłoszenia. Wysyłaj osobne wiadomości, nie jedną z listą adresatów w kopii.
Co wpisać, jeśli nie mam żadnego doświadczenia?
Że go nie masz. To jest normalna sytuacja i agencje przyjmują ludzi bez jednego dnia na planie. Znacznie gorzej wypada zgłoszenie, w którym ktoś nadmuchuje dwie sesje wymienne do rozmiarów kariery. Więcej o pierwszych krokach jest na stronie jak zostać modelką.