Pierwsze pytanie, jakie dostaje każda osoba zaczynająca w modelingu, brzmi „masz jakieś zdjęcia". Drugie, zadane samej sobie, brzmi „skąd mam je wziąć, skoro sesja kosztuje". TFP jest odpowiedzią na oba, pod warunkiem że wiadomo, co się w niej wymienia i na co.
Co znaczy skrót TFP
TFP to skrót od time for print, czyli czas za odbitki. Nazwa jest starsza niż fotografia cyfrowa i dziś rozwija się ją najczęściej jako time for pictures, czas za zdjęcia. Mechanika przez trzydzieści lat się nie zmieniła: fotograf nie wystawia rachunku, osoba pozująca nie dostaje honorarium, a zamiast pieniędzy obie strony biorą z sesji materiał do własnego portfolio.
Wymiana ma sens tylko wtedy, gdy obu stronom brakuje tego samego, czyli zdjęć. Fotograf, który ma pełne portfolio i klientów, nie robi TFP. Osoba z kompletnym portfolio też nie musi. To jest narzędzie dla ludzi na początku i dla eksperymentów, na które nikt nie da budżetu.
Na sesji wymiennej pojawiają się zwykle jeszcze dwie osoby, które pracują na tych samych zasadach: makijażystka i stylistka. Każda z nich buduje własne portfolio i każda z nich ma prawo do publikacji zdjęć. Warto o tym wiedzieć przed sesją, bo to oznacza, że twoja twarz pojawi się w kilku miejscach naraz.
Kiedy TFP naprawdę się opłaca
Są cztery sytuacje, w których sesja wymienna jest najtańszą sensowną drogą do materiału, którego inaczej nie zdobędziesz.
- Nie masz nic poza polaroidami. Do zgłoszenia do agencji polaroidy wystarczą, ale do katalogu, do współpracy z marką i do rozmowy z produkcją potrzebne są zdjęcia pokazujące, jak wyglądasz w kadrze prowadzonym przez kogoś innego.
- Zmieniasz kierunek. Masz zdjęcia modowe, a chcesz robić beauty. Masz portfolio studyjne, a szukasz zleceń reklamowych, w których liczy się naturalna mimika. Nikt nie zapłaci za sesję, która ma dopiero udowodnić, że umiesz.
- Zmienił się twój wygląd. Nowy kolor włosów, krótkie włosy po latach długich, wyraźna zmiana sylwetki. Portfolio sprzed dwóch lat zaczyna wtedy pracować przeciwko tobie, bo produkcja umawia się na kogoś, kto przychodzi inny.
- Chcesz popracować z ekipą. Praca z makijażystką, stylistką i fotografem naraz jest osobną umiejętnością. Pierwszy płatny dzień zdjęciowy nie jest dobrym miejscem, żeby się jej uczyć.
Kiedy to nie jest wymiana, tylko darmowa praca
Skrót TFP bywa używany jako uprzejma nazwa dla czegoś zupełnie innego. Rozpoznaje się to po jednym pytaniu: czy ktoś na tych zdjęciach zarobi. Jeśli tak, to nie jest wymiana.
| Propozycja | Co to naprawdę jest | Co powinno się stać |
|---|---|---|
| Zdjęcia trafią na sklep internetowy albo profil marki | sesja katalogowa | stawka za dzień zdjęciowy i ustalona licencja |
| Sesja dla salonu kosmetycznego, fryzjera albo restauracji | zdjęcia wizerunkowe dla firmy | stawka, nawet jeśli firma jest mała |
| Zdjęcia pójdą do banku zdjęć na sprzedaż | produkcja stockowa | stawka i osobna umowa na wizerunek |
| Fotograf sprzeda zdjęcia klientowi, o którym mówi ogólnikowo | zlecenie komercyjne | pytanie wprost, kto jest klientem |
| Agencja wymaga sesji u wskazanego fotografa przed podpisaniem | sprzedaż usługi fotograficznej | koniec rozmowy |
Ostatni wiersz jest najważniejszy, bo wygląda najbardziej wiarygodnie. Agencja, która utrzymuje się z prowizji od twoich zleceń, zarabia wtedy, gdy ty pracujesz. Agencja, która zarabia na skierowaniu cię do konkretnego studia, ma pieniądze zanim wydarzy się cokolwiek innego. Więcej o tym, jak odróżnić jedno od drugiego, jest na stronie o wybieraniu agencji modelingowej i na stronie o kursach modelingu.
Siedem ustaleń przed sesją
Wszystkie mieszczą się w jednym mailu albo jednej wiadomości. Wysłanie ich nie jest brakiem zaufania, tylko normalną praktyką, i fotograf, który pracuje regularnie, odpisze na nie bez zdziwienia.
- Termin, godzina i długość. Sesja studyjna z makijażem to zwykle cztery do sześciu godzin razem z przygotowaniem. Warto wiedzieć, czy wracasz do domu o siedemnastej, czy o dwudziestej drugiej.
- Miejsce. Studio z adresem, plener z konkretnym punktem zbiórki. Prywatne mieszkanie nie jest z definicji podejrzane, ale jest pierwszym powodem, żeby zapytać o resztę punktów dokładniej.
- Co powstanie. Ile obrobionych kadrów dostajesz, w jakim terminie i w jakiej rozdzielczości. Termin jest ważniejszy od liczby: pliki, które przychodzą po pół roku, nie są już twoim aktualnym portfolio.
- Kto obrabia i w jakim zakresie. Wygładzanie skóry i zmiana sylwetki to dwie różne rzeczy. Jeśli zależy ci na zdjęciach do zgłoszenia do agencji, poproś o wersje bez ingerencji w proporcje.
- Gdzie zdjęcia mogą być publikowane. Portfolio obu stron i media społecznościowe obu stron to standard. Wszystko poza tym, czyli reklama, bank zdjęć, sprzedaż klientowi, wymaga osobnej rozmowy i pieniędzy.
- Czy w planie jest bielizna albo akt. Pytanie zadaje się przed, nie w studiu. Odpowiedź „zobaczymy, jak pójdzie" traktuj jak odpowiedź twierdzącą i zdecyduj przed wyjściem z domu.
- Kto pokrywa koszty. Wynajem studia, dojazd, makijaż. W klasycznej wymianie koszty bierze na siebie strona, która sesję organizuje. Jeśli ma być inaczej, powinno to paść w pierwszej wiadomości, a nie w ostatniej.
Możesz też powiedzieć wprost, że przyjdziesz z osobą towarzyszącą. To normalne i nie wymaga uzasadnienia. Reakcja na tę jedną informację mówi o drugiej stronie więcej niż całe portfolio. Zebraliśmy te zasady szerzej na stronie o bezpieczeństwie i danych.
Po czym poznać złą propozycję
- Brak portfolio po drugiej stronie. Fotograf, który proponuje wymianę, ma co pokazać, bo właśnie po to ją robi.
- Rozmowa, która od razu schodzi na wygląd, a nie na zdjęcia. Komplementy zamiast konkretów o świetle, miejscu i planie.
- Nacisk na szybką decyzję. „Mam wolny termin tylko jutro" jest techniką sprzedaży, nie kalendarzem.
- Pieniądze pojawiające się w połowie. Wymiana, która w trakcie zmienia się w opłatę za pliki, była płatną sesją od początku.
- Odmowa ustaleń na piśmie. Nikt nie wymaga umowy notarialnej. Chodzi o jedną wiadomość z podsumowaniem, na którą druga strona odpisuje „zgadza się".
- Prośba o skan dokumentu. Do sesji wymiennej nie jest potrzebny żaden dokument tożsamości.
Jak znaleźć sensowną sesję wymienną
Najprostsza kolejność działań, jeśli zaczynasz od zera:
- Zrób polaroidy. Pięć prostych kadrów telefonem, bez makijażu i bez filtrów. To jest materiał, który pokazujesz fotografowi, żeby wiedział, kogo zaprasza. Opisaliśmy je krok po kroku na stronie o polaroidach i sedcardzie.
- Wybierz fotografów po zdjęciach, nie po zasięgach. Szukasz kogoś, kto już fotografuje to, co chcesz mieć w portfolio. Osoba robiąca śluby zrobi ci ładne zdjęcia, ale nie będą to zdjęcia modowe.
- Napisz krótko i konkretnie. Kim jesteś, czego szukasz, w jakim mieście, kiedy możesz, link do polaroidów. Bez opowieści o marzeniach.
- Ustal siedem punktów z sekcji wyżej. Mailem albo w wiadomości, tak żeby zostało.
- Po sesji dopilnuj terminu. Jedno przypomnienie po umówionym czasie jest w porządku. Brak odpowiedzi na drugie mówi wszystko o tym, czy warto powtarzać.
Gdy zdjęcia już są, mają dokąd trafić. W karcie profilu portfolio siedzi obok wymiarów, miasta i typów pracy, czyli obok pól, po których produkcja filtruje katalog. Zamiast wysyłać kilkanaście plików w załączniku, wysyłasz jeden adres.
Pytania i odpowiedzi
Czy TFP to to samo co darmowa sesja?
Nie. W TFP nikt nikomu nie płaci, ale obie strony coś dostają: fotograf zdjęcia do swojego portfolio, osoba pozująca gotowe pliki do swojego. Darmowa sesja to taka, w której korzyść idzie w jedną stronę. Jeśli zdjęcia mają trafić na sklep internetowy, do reklamy albo na profil marki, to jest praca komercyjna i należy się za nią stawka, niezależnie od tego, jakim skrótem ktoś to nazwie.
Ile zdjęć powinnam dostać z sesji TFP?
Ustala się to przed sesją, nie po. Typowo mówi się o kilku do kilkunastu obrobionych kadrach w ciągu dwóch do czterech tygodni. Liczba jest mniej ważna niż termin i to, czy masz prawo ich używać w swoim portfolio bez dopytywania za każdym razem.
Czy mogę poprosić o zdjęcia bez retuszu?
Możesz i warto, choć wielu fotografów tego nie oddaje, bo surowe pliki są ich warsztatem. Kompromis, który zwykle przechodzi: prosisz o kilka kadrów obrobionych lekko, bez wygładzania skóry i bez zmiany sylwetki. Takie zdjęcia są przydatniejsze w zgłoszeniu do agencji niż mocno przerobiony materiał.
Czy TFP liczy się jako doświadczenie?
Jako warsztat tak: uczysz się pracy ze światłem, z ekipą i z planem. Jako referencja dla agencji raczej nie, bo TFP robi każdy. W kartę doświadczenia wpisuje się zlecenia, a nie sesje wymienne. Zyskiem z TFP są zdjęcia, nie wpis w życiorysie.
Fotograf chce opłaty za studio, czy to jeszcze TFP?
To już transakcja, w której płacisz. Bywa uczciwa, jeśli wynajem dzielicie po połowie i obie strony robią to świadomie, ale nie nazywajmy tego wymianą. Jeśli słyszysz kwotę dopiero w studiu albo przy odbiorze plików, to nie jest pomyłka w komunikacji, tylko sposób prowadzenia rozmowy i lepiej się z niej wycofać.
Czy zdjęcia z TFP mogą trafić do mojego profilu w katalogu?
Tak, jeśli fotograf zgodził się na używanie ich w twoim portfolio. Dlatego to ustalenie zapisuje się mailem przed sesją, jednym zdaniem. Zdjęcia bez prawa do publikacji są dla ciebie bezużyteczne, choćby były najlepsze.